Nie podoba mi się to!!!

2014-09-06-08.59.50Nic mnie tak nie wkurza jak robienie z jogi produktu, na którym można sporo zarobić pomijając jej istotę. Do napisania tego tekstu skłonił mnie krążący po sieci tekst „15 powodów by umówić się z joginką” (oraz konieczność napisania pracy zaliczeniowej z socjologi kultury).  Czytam i nie wierzę… nie dość, że biznes to na dodatek portal randkowy… http://www.portalyogi.pl/blog/joga-15-powodow-by-umowic-sie-z-joginka/

Globalizacja to fakt.  Można się z tego cieszyć, gdyż dzięki niej świat przestaje być wrogim nieznanym lądem a staje się miejscem pełnym naszych domów.   Jednocześnie wiemy, że poprzez proces „ujednolicania” tracimy niuanse, smaczki a czasem  sedno charakterystyczne dla danego kraju, jego krajobrazu, ekonomi, polityki czy kultury.

Wszystko jest dostępne i możliwe. Indyjskie spodnie kupię na Szerokiej w Gdańsku,  a kanadyjski syrop klonowy w każdym sklepie spożywczym. Mogę się modlić, robić pokłony czy medytować nie przekraczając granic Trójmiasta. Mogę również praktykować staroindyjską sztukę rozwoju duchowego czyli jogę. Ale czy na pewno jest to joga? Czy raczej jakiś zdeformowany system gimnastyki paraduchowej, którą  ludzie Zachodu nazywają jogą?

Kilka słów o JODZE

Początki jogi jako systemu religijnego trudne są do ustalenia dlatego też,  ograniczę się do tego okresu, który bezpośrednio dotyczy tematu a mianowicie jogi klasycznej.  Jej zasady zostały opisane przez Patandżalego w II w n.e. w „Jogasutrach”. Joga w sanskrycie to w najprostszym tłumaczeniu jedność, jedność ciała, oddechu i umysłu. Patandżali w czterech padach, czyli księgach, „Jogasutr” formułuje pojęcie ashtangajogi czyli jogi ośmiostopniowej na którą składają się:

poznanie zewnętrzne:

  1. zasady moralne i etyczne (yamy): 1. niekrzywdzenie (ahimsa), 2. prawda (satya),3. powstrzymanie się od kradzieży (asteya),4. powściągliwość (brahmacarya), 5. niepożądanie cudzych dóbr (aparigraha).
  2. zasady postępowania (niyamy): 1. czystość (śauca), 2. zadowolenie (santoṣa), 3. gorliwy wysiłek (tapas), 4. studiowanie Wed (svadhyaya), 5. skupienie na Bogu (iśvarapranidhana).
  3. postawy ciała (asany).

poznanie wewnętrzne:

  1. ćwiczenia oddechowe (pranajama). Oddech jest związany z Praną, ale Pranajama nie jest ćwiczeniem oddechowym, jego celem jest powściąganie umysłu.
  2. powściągnięcie zmysłów (pratyahara). Przecięcie kontaktu ze światem zmysłowym.

poznanie duchowe:

  1. koncentracja (dharana)
  2. medytacja (dhyana)
  3. połączenie niższej i wyższej jaźni – skupienie (samadhi).

Ośmiostopniowa joga była więc narzędziem rozwoju duchowego, pracy na poziomie ciała, oddechu i umysłu by je oczyścić i zintegrować, w celu osiągnięcia samadhi czyli oświecenia. W Indiach praktykowana była w odosobnieniu, w skromnych warunkach, w ścisłej relacji nauczyciel – uczeń, mocno nastawiona na cel urzeczywistnienia.

Joga, z którą obecnie mamy styczność przywędrowała do nas dzięki Krishnamacharii i jego trzem uczniom: B.K.S Iyengarowi, Patabi Joysowi oraz Śriwatsy Ramaswamiemu. Wszyscy ci znaczący nauczyciele wyemigrowali z Indii, bądź często podróżowali po Europie i Stanach Zjednoczonych ucząc według swojego autorskiego programu głownie asan i pranayamy. Tylko te dwa segmenty były przyswajalne dla ludzi z odmiennego kręgu kulturowego. I choć ww nauczyciele byli joginami w pełni tego słowa znaczeniu i nauczali ośmiostopniowej jogi to bardzo dużą popularność zdobyły sobie przede wszystkim asany, czyli ćwiczenia fizyczne. Na przestrzeni ostatnich piętnastu lat bardzo szybko praktyka duchowa zamieniła się w produkt. Produkt, na którym można zarobić nie tylko ucząc ale tworząc całą gamę gadżetów, ubiorów i pomocy, niby niezbędnych do praktyki jogi. Joga a raczej asany trafiły do klubów sportowych i fitnessowych. Powstało wiele szkół jogi gdzie bez odpowiedniego wystroju i wyposażenia klient (nie uczeń) nie przyjdzie.  Pomieszczenia muszą być specjalnie zaprojektowane (kolor ścian, poduchy, niskie stoliki, obowiązkowo świece i kadzidła) by zdobyć odbiorców – przyszłych adeptów rzekomej jogi. Na zajęcia (nie praktykę) przychodzi się ze specjalnie uszytą torbą, zawierającą specjalną matą i niby specjalny strój, na sprzedaży których zarabiają firmy zajmujące się wyposażeniem i strojami sportowymi. Wymyślono nawet specjalne buty do jogi pomimo, iż tę obligatoryjnie praktykuje się na boso. Całkiem intratnym biznesem stało się szkolenie nauczycieli jogi, choć wiadomo, że kształci się jedynie nauczycieli asan, czyli nauczycieli ćwiczeń fizycznych mających na celu uwolnienie od napięć fizycznych. Sama praktyka asan stała się raczej zachodnią gimnastyką, niż praktyką jednocząca ciało z oddechem i umysłem. System certyfikatów i świadectw ukończenia kursu nauczycielskiego z jednej strony weryfikuje częściowo jakość przekazywanej wiedzy ale z drugiej jest z dużym powodzeniem omijany. Bowiem zwykły człowiek szukając zajęć jogi, nie pyta o kompetencje nauczyciela. Interesuje go cena i łatwość dojazdu. Bo przecież  dla wielu ludzi nauczyciel jogi to taki ktoś kto umie się tylko wyginać. Nie musi znać podstaw filozofii indyjskiej by wiedział czego uczy,  czy anatomii i fizjologii człowieka by nie uszkodzić swoich uczniów. Wystarczy by był miły, spokojny, uśmiechnięty i strojem przypominający Hindusa, czyli obowiązkowo szerokie spodnie, kolorowe koszulki, duża ilość koralików i tatuaży. Należy również wspomnieć o wszelkich festiwalach, targach czy wydarzeniach, na których promuje się jogę śmiechu, jogę twarzy, power jogę, jogę na menopauzę, jogę odchudzającą, dance jogę, itd. …

Nastąpiła żałosna deformacja kulturowa, nie tylko poprzez okrojenie do minimum tak bogatej w wielopoziomowość praktyki jaką jest joga, ale nawet spłycono to, co z niej zaadoptowało nasze zachodnie społeczeństwo.  Z punktu widzenia rozwoju duchowego wybrano to, co przynosi najmniejsze efekty, a jest tylko ułatwieniem do podjęcia bardziej zaawansowanych i skutecznych praktyk. Nadużywanie słowa „joga” do opisu swojego produktu by ten lepiej się sprzedał całkowicie wypacza znaczenie i wartości jakie w sobie zawierało. Pięknie to opakowano dołączając sztucznie stworzoną filozofię daleką od zamysłu Patandżalego czy Krishnamacharii.