Taniec 5-ciu żywiołów jedność ciała i umysłu – powarsztatowe refleksje Cecylii Czarneckiej

IMG_6349

Ehhh pojechałam na obóz medytacyjny i wiedziałam, że będą tam warsztaty taneczne ale jakoś ta informacja nie budziła we mnie takiego szału jak teraz kiedy sobie sięgam pamięcią do wspomnień, które obecnie bardzo mocno pielęgnuję.

Maciej Wielobób z punktu medytacyjnego świetnie przekładał nam pięć żywiołów gdzie można było odnaleźć poczucie bezpieczeństwa, natchnienie, pokonywanie przeszkód i wiele innych.  Natomiast Anna Haracz z punktu widzenia ciała, poczucia ciała, odpowiednich tkanek przekładała to wszystko na „taniec”, który według moich odczuć bardzo pogłębiał samoświadomość  i łączył wspaniale z umysłem.

Ania podarowała mi w prezencie piękne „zabawki” jakie odnalazłam w ciele i dzięki temu poczułam ponownie swoje stopy, swoje kości, mięśnie, tkankę łączną, krew, wszystko to w połączeniu z umysłem, emocjami, odpowiednimi narzędziami, dało niesamowite odkrycie, niezapomniane wrażenia. To tak, jakby połączyć ponownie ciało i umysł w jedno ale w taki sposób, iż zarówno ciało jak umysł czują się ze sobą świetnie, uzupełniając się nawzajem. Moje ciało w ekspresji emocji zintegrowało się z emocjonalnym umysłem, które razem są pełni harmonii. Nie mówię tu kompletnie o formach zewnętrznych, ekspresji ciała ale wewnętrznych, wychodzących na zewnątrz gdzie, nie ważne jest jak poprowadzony jest ruch (czy jest on zgrabny czy mniej zgrabny) ale ważne jest, że wychodzi ze środka, z głębi Ciebie samego. Ciężko to co się tam działo opisać w ogóle słowami, trzeba być, poczuć i zasmakować ☺

Ania pokazałam nam:

  • Jak podtrzymywać ogień żeby się nie wypalił,
  • Jak płynnie ruchem ciała i jednocześnie umysłu omijać przeszkody, nie zatrzymywać się, nie wpadać na nie,
  • Jak ciało reaguje na brak poczucia mięśni, kiedy to kości a w zasadzie misy naszego ciała poruszają całą resztą,
  • I wiele innych…

Po tych warsztatach w sercu pozostaje niedosyt….. czekam na więcej !

Cecylia Celina Czarnecka – nauczycielka Vinyasa Krama Jogi